Bieg Lotników to jedna z najstarszych w Polsce imprez poświęconych narciarstwu biegowemu. Jednocześnie zawody te wspominają istniejące dawniej w miejscu obecnych tras biegowych szybowisko oraz upamiętniają Szkołę Szybowcową w Ustjanowej. W tym sezonie Bieg Lotników odbył się 9 lutego. Z uwagi na pogorszenie warunków śniegowych, zawody przeniesiono ze stałej dla biegu trasy na szczyt Holicy w pasmie Żukowa.

Trasa Biegu Lotników na szczycie Holicy w paśmie Żukowa, fot. Magdalena Kuzar
na filmie można zobaczyć jak wyglądała trasa zawodów

Pogoda od rana była piękna i pomimo zmęczenia po zawodach w Mucznem, które odbyły się dzień wcześniej, czułam się wyjątkowo dobrze. Spakowałam się, ubrałam i wyruszyłam na trasę. W planie miałam samodzielne smarowanie nart, test nart i porządną rozgrzewkę. Miało to zająć około dwóch godzin i dziękuję sama sobie za to, że na zawody wyjechałam dużo wcześniej.

Kłopoty ze śniegiem w okolicy spowodowały, że organizatorzy przenieśli zawody. Niestety załączona do maila informacyjnego mapka pokazywała dojazd do zwyczajowego miejsca zawodów. Takim oto sposobem ponad 30 minut jeździłam w kółko szukając tras. Mój poziom stresu sięgnął limitu i z nerwów zaczęłam płakać w samochodzie. Zorientowałam się, że nie mam do nikogo kontaktu telefonicznego i nie wiem jak odnaleźć trasy. Na szczęście okazało się, że nie jestem sama. A ktoś znał kogoś i takim łańcuszkiem udało się nam zdobyć informacje odnośnie lokalizacji zawodów i dojechać na miejscu. Ale to nie koniec niespodzianek.

fot. Zdzisław Mołodyński

Na parkingu okazało się, że do trasy jest dobrych parę kilometrów i zawodnicy są przewożeni busem. Całe szczęście miałam ze sobą plecak, także błyskawicznie zapakowałam do niego sprzęt do smarowania, ubrania na przebranie i różne potrzebne drobiazgi. Narty do pokrowca i gotowa na wszystko poszłam na busa. W rezultacie wszystkich zawirowań została mi niecała godzina na smarowanie, testowanie i rozgrzewkę.

„Na dzień dobry” zauważyłam, że trasa nie będzie mi się podobała. Prosta krecha o długości 1,5 km, którą tam i z powrotem mieliśmy przebyć 2 razy, aby uzyskać dystans 6 km. Podbieg, zjazd, łagodny, długi podbieg (nie znoszę), zjazd, podbieg i wracając zjazd, podbieg, zjazd, podbieg, zjazd, podbieg, zjazd… Monotonnie i średnio fajnie.

Na miejscu przygotowałam narty i zdecydowałam się na połączenie rozgrzewki z testowaniem. Narty trzymały raczej średnio i niestety moje umiejętności smarowania okazały się niewystarczające. Trudno, nie miałam więcej czasu.

start Biegu Lotników, fot. Magdalena Kuzar

Na starcie w ponumerowanych miejscach ustawiono zawodników, którzy w poprzedniej edycji zajęli dobre lokaty. Zdecydowanie większa ilość uczestników aktualnej imprezy spowodowała, że bardzo wielu dobrych zawodników zostało ustawionych na dalszych pozycjach. Na starcie zrobiło się bardzo nerwowo, gdy pierwsze linie niekoniecznie wytrzymały tempo startu tyłu 😉

Start biegu czasem bywa dość nerwowy, fot. Zdzisław Mołodyński

Ja też zaliczyłam „glebę” i była to moja pierwsza wywrotka w sezonie. Na długim, łagodnym podbiegu moje narty okazały się do niczego. Brak trzymania i dobrego odbicia spowodował, że miałam okropny problem z wrzuceniem jakiegoś porządnego tempa. Na szczęście na zjeździe moje narty zrobiły robotę, odrobiłam troszkę straty, poprawiłam głowę i drugą rundę zrobiłam mocniej.

zbieram moc na drugie okrążenie
uśmiech tuż przed metą

Zawody ukończyłam na 12 miejscu OPEN (kobiety), uzyskując trzecią lokatę w kategorii. Z uwagi na to, że zwyciężczyni mojej kategorii wiekowej była nagrodzona w OPEN, zgodnie z tradycją Biegu Lotników, była wyłączona z klasyfikacji wiekowej. Takim oto sposobem, stanęłam na podium jako numer 2.

Statuetki nagrody dla zwycięzców poszczególnych kategorii Biegu Lotników, fot. Zdzisław Mołodyński
Pamiątkowe medale dla uczestników Biegu Lotników, fot. Zdzisław Mołodyński

Muszę przyznać, że nie jestem zadowolona z czasu jaki uzyskałam na tym biegu, natomiast bardzo dumna z tego, jak sobie poradziłam z głową. Na samym starcie pomyślałam „no to już po zawodach”, w trakcie wielokrotnie przychodziła myśl „kurcze jestem do niczego”. Tym czasem gdzieś po drodze udało mi się pozbyć tych myśli i zamienić je na „dawaj, dawaj, poradzisz sobie, będzie dobrze”. I było dobrze, a za rok będzie jeszcze lepiej 🙂

fot. Zdzisław Mołodyński
Bieg Lotników

Prawdziwa zima i rekord frekwencji… tak było dziś w Ustianowej gdzie rozegrano Narciarski Bieg Lotników. Zawody nawiązują do tradycji lotniczych, bo właśnie w Ustianowej znajdowało się największe lotnisko szybowcowe międzywojennej Polski.

Opublikowany przez TVP3 Rzeszów Niedziela, 9 lutego 2020

Adres do strony internetowej Organizatora

http://www.bieglotnikow.pl/

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.