Miałam ten wpis rozpocząć jakimś lotnym tekstem o spełnianiu marzeń i o tym, jak to, niegdyś sportowo beznadziejna i zakompleksiona ja, jadę na Mistrzostwa Polski… Ale niestety będzie trochę „kwaśno”, bo jest to jedna z dwóch imprez, po której mam chyba największą mieszankę uczuć…

Ale od początku

Tuż przed rozpoczęciem sezonu pojawiła się informacja, że poza cyklem Pucharu Polski Amatorów, zostaną zorganizowane Mistrzostwa Polski Amatorów i odbędą się albo na trasach biegowych na Kubalonce w Istebnej albo COS OPO w Zakopanem. Zawody miały się odbyć niezależnie od Pucharu Polski i miały nie być punktowane. Choć z jednej strony uczestnictwo w biegu było dla mnie kuszące, z drugiej jednak, rozważałam dwie kwestie: 1) gdybym nie startowała, byłby to dla mnie jedyny wolny weekend w sezonie, 2) impreza zapewne przyciągnąć miała dużą ilość byłych zawodniczek pro i moje szanse na jakąkolwiek znaczącą lokatę będą nikłe. Yhym, wiem co myślicie- ale nauczenie głowy waleczności to także element treningu i nie zawsze jestem jeszcze na właściwych torach.

Zima płatała nam w tym sezonie figle i z 14 biegów zaplanowanych w ramach Pucharu Polski Amatorów odbyło się tylko 9 i to wliczając Mistrzostwa Polski. Bo na krótko przed zawodami została podjęta decyzja o rozegraniu ich na trasach Centralnego Ośrodka Sportu w Zakopanem i włączeniu ich do punktacji pucharowej. I takim sposobem dużego wyboru nie miałam, trzeba było się szykować do Zakopanego.

Ogólnie rzecz biorąc, wszystko jest kwestią nastawienia i ja swoje postanowiłam zmienić. Zaczęłam naprawdę cieszyć się na ten bieg. Trasy Centralnego Ośrodka Sportu (COS OPO) w Zakopanem są wymagające i technicznie trudne. Strome podbiegi, ostre zjazdy, zakręty wymagają od biegacza dobrej techniki i doświadczenia. Technika nie jest jeszcze moją mocną stroną, ale ponieważ włożyłam kawał ciężkiej roboty w pracę nad nią, czułam, że czas zmierzyć się z tematem. A ten lotny fragment o spełnianiu marzeń pojawi się właśnie tu. Serio wzruszałam się na samą myśl. Ja, która kiedyś bała się wyzwań, która nie umiała rywalizować, która totalnie panikowała na myśl o porażce. Właśnie ja, jechałam na Mistrzostwa Polski. Fajnie 🙂

Mistrzostwa odbyły się 15 lutego. Dystans dla kobiet to ok. 10 km, czekało nas zatem trzykrotne przebiegniecie pętli o długości 3300 m. Nowością w stosunku do innych zawodów był start interwałowy. Oznacza to, zawodniczki startowały ze specjalnej bramki co 30 sekund i każda miała liczony czas indywidualnie. Mogę śmiało powiedzieć, że całe zawody były dla mnie bardzo ekscytujące: inny niż dotychczas rodzaj startu, trudna techniczna trasa, trasa, która aktualnie jest najbardziej profesjonalną w Polsce, cała otoczka „mistrzostwa”. Do tego super atmosfera (udział w cyklu PPA sprawił, że poznałam wielu super ludzi i niemal co tydzień spotykałam te same buzie) i niezwykle dla mnie ważna obecność Trenera, Patryka Chudoby.

Mistrzostwa Polski Amatorów, COS Zakopane
pętla, po której poruszaliśmy się na zawodach,
fot. z mojego urządzenia Garmin

O samym biegu:

Start po raz kolejny pokazał mi, że rywalizuję z zawodniczkami na innymi poziomie. Wiele z nich będąc w szkołach sportowych miało właśnie tę trasę jako miejsce codziennych treningów. A ja byłam na niej drugi raz w życiu. Wyobraźcie sobie, że nawet nie wiedziałam jak się ustawić w bramce do startu! Ewa, która startowała jako ostatnia w mojej kategorii wiekowej i na starcie stała za mną, podpowiedziała mi jak się ustawić, gdzie dać kije itd. Samo pokonywanie trasy szło mi całkiem dobrze. Technika jeszcze pozostawia wiele do życzenia, ale widać ogromny progres. Dodatkowo jestem zdecydowanie pewniejsza siebie w tym co robię. Zrobiłam oczywiście wiele błędów, być może za mało cisnęłam, zaliczyłam jedną glebę, ale dałam radę! W kryzysowych momentach miałam też wspaniały doping i pomoc Trenera, który cały czas był na trasie. Narty po raz pierwszy przygotował dla mnie Wojtek Suchwałko (jeszcze Wam o nim opowiem) i to był zdecydowanie strzał w dziesiątkę.

Mistrzostwa Polski Amatorów, COS Zakopane
profil trasy (na rysunku cały dystans),
obrazek z mojego urządzenia Garmin

Zawody ukończyłam na 6 miejscu w mojej kategorii wiekowej. Może wynik nie jest najbardziej turbo, ale dla mnie jest. Byłam i jestem z siebie dumna pod wieloma aspektami. Przede wszystkim, że się odważyłam i wystartowałam, że byłam w stanie zmienić nastawienie i czekać z ekscytacją i radością na ten bieg, że potrafiłam spojrzeć na wynik i widzieć w nim nie „dopiero 6 miejsce”, ale aż 6 miejsce za doświadczonymi zawodniczkami, które narty biegowe trenowały wtedy, kiedy ja jeszcze nawet o ich istnieniu nie wiedziałam.

fot. Andrey Pradun

I teraz ta kwaśna część. Satysfakcja jest dla mnie największą nagrodą, ale nie ukrywam, że rzeczowe pamiątki, też robią robotę. Tutaj nie było nic. Obiecane wywoływanie do 6 miejsca i dyplomy nie zostały zrealizowane. Podiumowe trójki otrzymały medale, natomiast 4,5,6 miejsce nic. Zresztą poza medalami, podium nie otrzymało żadnych nagród. A my, do 6 miejsca, żadnego, obiecanego dyplomu. Nie było też dość powszechnych medali za uczestnictwo. Trochę smutno i dziwnie opowiada się o uczestnictwie w Mistrzostwach Polski nie mając żadnego drobiazgu do pokazania, podczas, gdy z innych, wydawało by się mniej prestiżowych imprez są medale, dyplomy itd. A nie, przepraszam, dostaliśmy opaski na głowę…Ale serio opaska, a dyplom, czy medal to totalnie inna bajka. Ale to nie koniec. Wyobraźcie sobie, że, gdy „podiumowe trójki” zaprosiły nas do zrobienia sobie wspólnych, pamiątkowych zdjęć pojawiła się obsługa obiektu i w kilka sekund rozmontowała ściankę z logo PZN. Nie byli w stanie poczekać 5 minut!

Takim sposobem, nie mam żadnego zdjęcia z dekoracji MPA. Przykre. Zresztą, gdyby nie Trener i inni znajomi, nie miałabym kompletnie żadnych pamiątkowych zdjęć, bo impreza odbyła się (jako jedyna chyba) bez udziału fotografa.

fot. (niezawodny) Piotr Kasprzak

Medale, pamiątki i zdjęcia nie są najważniejszym elementem tej przygody. Są jednak miłym dodatkiem, pamiątką sportowych zmagań i fajną „przypominajką”.

https://zakopane.cos.pl/776/trasy-biegowe-narciarskie-i-nartorolkowe

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.