Najkrótszy dystans Biegu Piastów zaplanowany został na piątek 28 lutego. Dla mnie te zawody miały być pewnego rodzaju treningiem i rozgrzewką przed niedzielnym biegiem na 25 km. Pomimo zmęczenia postanowiłam dać z siebie max.

przebieg i profil trasy zawodów
foto: Bieg Piastów

Dystans 6 kilometrów, pokonywany techniką klasyczną, przebiegał trasą tzw. Górnego i Dolnego Duktu. Połowa trasy to łagodny podbieg, druga połowa jest płaska i ‚płaska w dół”. Ja akurat nie jestem fanką długich podbiegów, podbiegów o łagodnym profilu, które biegnie się techniką naprzemianstronną. Trochę dla mnie ble, ale trzeba było zrobić swoje.

Do Szklarskiej Poręby przybył mój trener Patryk Chudoba, który wraz z Wojtkiem Suchwałko stworzyli jedyny w swoim rodzaju duet servicemenów. A mówiąc „po polsku”: mieli po prostu smarować narty 🙂 Wojtek przygotowywał moje narty na Mistrzostwa Polski Amatorów więc wiedziałam, że będę w dobrych rękach.

Dużo o tym biegu pisać nie będę, bo cóż tu można pisać o 6 kilometrach 😉 Wystartowałam dobrze, w dobrym tempie wbiegłam na pnący się do góry Dukt. Początkowo zostałam zablokowana na prawym torze i miałam problem z wyprzedzaniem. A z wymijaniem jest tak, że trzeba wyjść z toru i jeżeli nie ma się toru obok wolnego to biegnie się chwilę poza torem. Tam zazwyczaj śnieg spowalnia nartę co powoduje, że trzeba podkręcić tempo. Zadyszka murowana. I właśnie jedna- dwie takie akcje spowodowały, że zaczęło mnie przytykać. Pomyślałam sobie wtedy „babo to tylko 6 kilometrów, możesz biec przytkana”. Po mniej więcej kilometrze zauważyłam przed sobą Ewę, która zajęła I miejsce w Pucharze Amatorów. Przez cały sezon Ewa wygrywała ze mną, ale tym razem była jakby na wyciągnięcie ręki. Postanowiłam się jej trzymać, ale po krótkiej chwili dystans między nami zaczął się skracać. Na samym szczycie wzniesienia zaparłam się, złapałam jeszcze kilka mocniejszych pchnięć i ruszyłam pchaniem w dalszą drogę (Dobry Duszek mi poradził „dajesz pod górę, wypchaj, wypchaj, wypchaj i ciśniesz”). Pchałam ile sił w rękach i raz dwa byłam na mecie. Co za uczucie! Co za radość! Tuż za strefą zawodników dopadł mnie trener Patryk z uśmiechem, który wskazywał, że zrobiłam dobrą robotę.

Przepiękne medale dla uczestników biegu
fot. Marcin Oliva Soto

Zawody ukończyłam z czasem 26.37 co dało mi II miejsce w kategorii wiekowej i 9(11)* OPEN kobiet na 265 zawodniczek.

* wyniki na stronie Biegu Piastów i Data Sport są od siebie różne

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.